środa, 8 września 2010

JAK ZMNIEJSZYĆ DEFICYT BUDŻETOWY POLSKI NA 2011 ROK

Już pół roku a może i więcej wielcy specjaliści od gospodarki debatują nad szybko rosnącym zadłużeniem finansów publicznych państwa polskiego i jakoś nic z tego nie może wyniknąć konkretnego i pozytywnego. Dyskusja jest jałowa i nie przynosi pozytywnych rozwiązań tego narastającego lawinowo problemu. Moim zdaniem problem należy zacząć rozwiązywać szybko póki jeszcze możemy coś z tym zrobić. Od czego rząd powinien zacząć. Po pierwsze należy cofnąć PiS-owskie reformy Zyty Gilowskiej systemu podatkowego i emerytalnego. Takie działanie z tego co się oriętuje zmniejszyło by deficyt o około 30 do 40 mld złotych. To należy zrobić już ,natychmiast.
Tam się szuka pieniędzy gdzie je można znaleźć. Proponowane przez rząd zwiększenie WAT-u to chory poroniony pomysł ,podobnie jak wydłużenie czasu pracy dla ludzi starszych. Młodzież nie mają gdzie pracować a tu chce się wydłużać czas pracy emerytom. Należało by się też zastanowić nad zwiększeniem podatku CIT do 22 %. Jest mnóstwo możliwości tak ,że przyszłoroczny budżet mógłby wyjść nawet na zero. Bezmyślne jest też łatanie dziury budżetowej totalną prywatyzacją. To kolejny kompletnie poroniony pomysł. Wpływy z dywidendy powinny być pokaźną pozycją w budżecie. Rząd powinien wziąć się do roboty i zacznie budować nowe miejsca pracy.
Prywatni inwestorzy ich raczej nie zbudują. Oni dbają przede wszystkim o swoje zyski. Z obserwacji życia gospodarczego wnioskuję ,że najbardziej wydajne są gospodarki mieszane o urozmaiconej formie własności ,w których prywatne biznesy są uzupełnieniem uspołecznionych. Należało by się też zastanowić nad zwiększeniem płacy minimalnej do 2 tyś. złotych netto. Niemcy mają kilkakrotnie droższą siłę roboczą i są konkurencyjni. W gospodarce jest potrzebny zwiększający się popyt i inwestycje w sferę produkcyjną. Na prywatny biznes nie ma co liczyć a żyć tak dalej jak obecnie się nie da. Może coś
wybuchnąć ,najprawdopodobniej olbrzymie niezadowolenie społeczne. Na koniec ; oszczędzać też trzeba ale nie na wydatkach socjalnych ,rentach czy emeryturach. A tych oszczędności znalazło by się moim zdaniem około 10 mld złotych. Trzeba tylko chcieć szukać.

1 komentarz:

  1. Proponował bym obniżyć diety a nie udeżać w najmniej zarabiającą sterfę

    OdpowiedzUsuń